Tu sprawa wygląda różnie. Jedni dostają takie jak wada, inni słabsze.
Słyszałam też opinię, że dopóki wzrok się rozwija to powinny byś słabsze, żeby nie przyzwyczajać oczu.
Ja za każdym razem gdy kupowałam okulary i miałam robione badanie, to miałam przypisywane słabsze szkła. Jednak wyczytałam, że to może nam szkodzić.
Trochę długi artykuł, ale warto przeczytać, zwłaszcza gdy ktoś się wybiera do okulisty.
Ciekawe czy okuliści znają wyników tych badań, bo wychodzi na to, że każdy ma inną teorię na ten temat:
Cytuj:
za słabe okulary mogą nasilać krótkowzroczność
Warszawa (PAP) - Powszechnie stosowana metoda niepełnej korekcji wady wzroku u krótkowidzów może pogarszać wzrok, a nawet zwiększa ryzyko ślepoty - o najnowszych wynikach badaczy brytyjskich donosi tygodnik "New Scientist".
U osób z krótkowzrocznością promienie świetlne odbite od odległych obiektów są ogniskowane przed siatkówką, zamiast bezpośrednio na siatkówce, a powstający obraz ulega rozmyciu. Przyczyną może być zbyt długa oś gałki ocznej lub zbyt wypukła soczewka.
Okulary z wklęsłymi soczewkami mogą w pełni korygować tę wadę i "cofnąć" punkt ogniskujący z powrotem na siatkówkę. Jednak gdy krótkowidz w okularach dobranych zgodnie z wadą patrzy na bliskie obiekty, ogniskowa może przesuwać się z kolei poza siatkówkę. Badacze przez lata sądzili, że gdy oko próbuje dostroić punkt ogniskujący do bliskich obiektów, oś gałki ocznej wydłuża się.
Zjawisko to nie tylko sprzyja powiększeniu wady wzroku, ale też zwiększa ryzyko wystąpienia wielu niebezpiecznych schorzeń oczu, jak jaskra, retinopatia czy odklejenie siatkówki, które mogą prowadzić do ślepoty.
Opierając się na tych poglądach, okuliści zaczęli zapisywać krótkowidzom okulary, które nie w pełni korygują wadę wzroku, tzn. są słabsze niż faktyczna wada. Dzięki temu, promienie odbite od dalekich obiektów, ogniskują się tuż przed, a nie dokładnie na siatkówce. Ta praktyka miałaby zmniejszyć ryzyko wydłużania gałki ocznej.
Naukowcy z Polytechnik University w Cambridge w Anglii razem z zespołem z Narodowego Uniwersytetu Malezji w Kuala Lumpur prowadzili badania w grupie 94 malezyjskich dzieci z krótkowzrocznością. Połowie grupy badacze zapisywali okulary słabsze, a drugiej połowie okulary o mocy identycznej jak wada wzroku.
Co 6 miesięcy mierzyli długość osi gałki ocznej małych pacjentów z wykorzystaniem ultradźwięków. Spodziewali się, że potwierdzą się korzyści stosowania niepełnej korekcji.
Okazało się jednak, że oś gałki wydłużała się szybciej u dzieci z niepełną korekcją. Zaobserwowano też, że u dzieci z tej grupy wada wzroku postępowała szybciej. Po dokonaniu tego zaskakującego odkrycia naukowcy natychmiast przerwali swoje doświadczenie.
Jak tłumaczy O'Leary, oko 'nie wie', czy ogniskowa jest przed czy za siatkówką, ale gdy obraz jest rozmyty, gałka oczna po prostu się wydłuża. Oznacza to, że lepiej jest prawidłowo korygować wadę wzroku, niż stosować zbyt słabą korekcję. Jednak nienoszenie okularów może być dużo gorsze niż noszenie okularów za słabych.
Badacz sądzi, że niepełna korekcja wady wzroku jest niekorzystna również dla dorosłych, choć postępy wady mogą być mniej widoczne. Jak podkreśla, z najnowszych wyników można wnioskować, że wiele pokoleń ludzi na całym świecie może mieć słabszy wzrok w związku z popularnością metody niepełnej korekcji.
Mimo że część naukowców domaga się potwierdzenia wyników zespołu O'Leary'ego, to niektórzy okuliści oceniają je jako kluczowe i najsilniejsze dowody, które pomogą obalić dotychczasową zasadę niepełnej korekcji i lepiej leczyć krótkowzroczność u dzieci.
O'Leary ubolewa jednak, że pełna korekcja wady u krótkowidzów jest obecnie zupełnie niemodna. Badacz musiał sięgnąć do literatury z 1938 roku, by znaleźć opinię popierającą skuteczność tej metody.
artykuł pochodzi z vortalu medycznego zdrowie.med.pl
oryginalny tekst New Scientist